Wycieczka klasy I TŻF w Bieszczady

Okiem wychowawcy………..

 

Niedziela, 26.05. 2019 – Dzień Matki.

Godzina 4:45, a ja w towarzystwie pani Reni Kiełbasy na Ciężkowickim Rynku,  czekam na swoją 17-osobową gromadkę. I oto z różnych stron nadciągają. Pełni sił i żądni wrażeń stawiają się na miejscu zbiórki. Nawet, o dziwo, nie spóźnili się ;-). Są tacy, co mają ze sobą podusie i kocyki, także chyba planują jeszcze dosypiać, ale, jak się okazuje, tylko planują 😉

Jedziemy. Gdzie? Do najpiękniejszego zakątka Polski, w Bieszczady.

 Po drodze zahaczamy o przydrożne cerkwie i zatrzymujemy się w Komańczy. Zwiedzamy replikę starej drewnianej, wybudowanej w stylu łemkowskim, ale zniszczonej przez pożar cerkwi oraz podchodzimy pod Dom Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, gdzie od 9 października 1955 do 28 października 1956 internowany był prymas Stefan Wyszyński.

Od początku  wyjazdu pojawia się kilka obaw odnośnie warunków pogodowych oraz  kondycji fizycznej uczniów, ale szybko okazało się, że wszystkie obawy są zbyteczne. Pogoda łaskawa, jakby na zamówienie, a wyznaczona przez górskich przewodników trasa do pokonania, to dla moich podopiecznych „pestka”. Co prawda nie obyło się bez drobnych narzekań, momentów zwątpień, obietnic, że już w życiu w góry nie pojadą, że gorąco, że zimno, że buty bolą, ale finalnie wszyscy dotarli do celu. Tarnica (1346,2 m), najwyższy szczyt polskich Bieszczadów, wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza została zdobyta! Na dowód pamiątkowe zdjęcie, a potem zejście w kierunku Wołosatego. Następnie odwiedzamy Zagrodę Żubrów w Mucznem i kierujemy się w stronę Schroniska w Wetlinie.

Wieczorem przy ognisku pieczemy kiełbaski, śpiewamy piosenki, opowiadamy różne historie i „ratujemy ogniem” znanego jak się później okazało bieszczadzkiego zakapiora Wojciecha Szczurka.

            O godzinie 22:00 (dziwnie głośna) cisza nocna, wszyscy „grzecznie” śpią w łóżeczkach, bo wiadomo, rano czeka nas kolejny ciężki dzień.

            Poniedziałek 27 maja wita nas piękną słoneczną pogodą. Jemy śniadanie, wykwaterowujemy się ze schroniska i znowu ruszamy w góry. Tym razem na Połoninę Wetlińska do Chatki Puchatka. Po dotarciu do celu podziwiamy widoki, zachwycamy się pięknem krajobrazu, robimy kilka pamiątkowych zdjęć i schodzimy w dół. Następnie kierujemy się do Łopienki, jednego z piękniejszych zakątków w Bieszczadach, nieistniejącej już wsi i oglądamy cerkiew ze współczesna rzeźbą „Chrystusa Bieszczadzkiego”. Mijamy także retorty. W drodze powrotnej do domu udajemy się nad Zaporę Wodną w Solinie, zwiedzamy największą elektrownię wodną w Polsce oraz kupujemy dla bliskich drobne upominki.

            Plan wycieczki udaje się nam zrealizować w pełni, dlatego moich dzielnych wędrowców czeka obiecana nagroda – „restauracja” Mc Donald. Zmęczeni, ale zadowoleni wracamy do domu.

Aneta Kapałka
wychowawczyni klasy I TŻF

 

Fotorelacja z wycieczki